poniedziałek, 26 maja 2014

BARDZO WAŻNA NOTKA!


Hej Misie.

Zdecydowałam napisać wam tą notke, ponieważ mega denerwują mnie wasze chamskie komentarze, że musicie czekać na rozdział miesiąc.
Jak wiecie, jestem w trzeciej klasie gimnazjum i przez ostatnie 2 miesiące nie mam czasu praktycznie na nic.
Dochodzi też, sprawa weny. Na swoim koncie mam ponad 5 skończonych opowiadań i trzy w trakcie.
Nie chce żeby ten blog, był taki sam jak ten o Harrym < klik >.
Jeśli nie mam weny, nie napisze ani jednego słowa. A jeśli ją mam potrafie napisać cztery rozdziały pod rząd.



DROGI ANONIMIE.
Nie wiem czy wiesz, ale już raz pisałam, ze zastanawiam się nad usunięciem bloga. Powinnaś/eś się cieszyć że w ogóle coś dodaje. 
Jest to dla mnie trudne bo wiem że czekacie na następny rozdział a jego wciąż nie ma.

Wiem też, że przez takie wielkie odstępy w rozdziałach straciłam wielu czytelników, ale wiem, ze Ci najwierniejsi zostali.

I ZA TO WAS KOCHAM.
BUZIAKI DLA KAŻDEGO, KTO DOCZYTAŁ DO KOŃCA ♥

poniedziałek, 12 maja 2014

Rozdział 18

Przyjechaliśmy pod Ville Harrego.
- N-Nie chce. - Trzęsłam się w rogu auta nie chcąc wyjść.
- Kochanie proszę. - Niall błagalnym głosem próbował wyciągnąć mnie od pięciu minut.
- Pozwól ze ja to załatwie. - Zayn wszedł do środka , przełożył mnie przez ramię i wniósł do domu.
- Do łazienki. - Hazz wskazał palcem pomieszczenie a mulat odrazu mnie tam zaniósł. Włożył mnie do wanny napełnionej wodą , która odrazu zabawiła się na czerwono.
- Umyj się a na kaloryferze masz ubrania.  - Wyszedł i zamknął drzwi. Wsunęłam się pod wode wstrzymując oddech. Otworzyłam oczy i wynurzyłam się z powodu braku tlenu. Zmyłam z siebie krew i ubrałam się.
- Vic? - Niall zapukał w drzwi i powoli je otworzył.
- Chodźmy stąd , zabierz mnie do domu. - Wtuliłam się w niego.
- Niall ,Niall! Chodź! - Esme wbiegła do łazienki i wręcz siłą odciagnęła go ode mnie. Chwyciła za ręke i gdzieś wybiegli. Przecież za chwile ją skrzywdze!
- Co łączy Cię z Zaynem? - Perrie pojawiła się jakby znikąd.
- Nic. Zabronisz mi z nim rozmawiać?
- Nie.
- Z Zaynem łączy mnie tylko i wyłącznie niechęć do Esme. - Wyszłyśmy w ciszy idąc do salonu. Esme siedziała między Niallem a Harrym. Wiedziałam że to moja chwila. Podeszłam do Nialla i usiadlam mu na kolanach przytulając się jak mała dziewczynka do tatusia. Patrzyła na mnie i wręcz zabijała mnie wzrokiem. Triumfalnie uśmiechnęłam się i cmoknęłam go w policzek.
- Co robimy? - Zapytała Esme patrząc na Harrego.
- Idziemy spać. Dziś wszyscy zostajecie u mnie. Przygotowałem śpiwory, leżą na piętrze. Wszyscy udaliśmy się na piętro , kazdy znalazł sobie miejsce i wydognie się ułożył. Esme oczywiscie musiała leżeć międzi Harrym a Niallem. Zasiliśmy światło i próbowaliśmy zasnąć.
Dlaczego to wszystko się tak potoczyło? Nie mogłam wtedy iść dłuższą droga? Trafiłam na nich. Zniszczyli mi życie , ale kocham ich. Zastępują mi teraz rodzine.
- Vic śpisz?
- Nie. - Odwróciłam się przodem do Nialla.
- Coś się stało?
- Nie.
- Kłamiesz.
- Nie kłamie. Dlaczego miałabym to robić?
- Kiedy tylko Esme jest w moim pobliżu Ty się oddalasz albo sie do mnie kleisz jak małolata.
- Przeszkadza Ci to?
- Jesteś zazdrosna?
- Nie. - Odwróciłam się do niego tyłem i zasnęłam. Mam nadzieje że jutro będzie lepszy dzień.

~ * ~

- Bo sie kleisz do mojego faceta!
- Nie kleje sie do niego! Sam pożera mnie wzrokiem!
- Pilnuj się swojego Harrego bo jak jeszcze raz zbliżysz się do Nialla to pożałujesz!
- Dziewczyny spokój! - Zdenerwowani chłopcy wbiegli do pokoju. Patrzyli na na z wściekłością.
- Mam jej dość. - Wyminęłam ich i wyszłam przed dom. Usiadłam na schodkach i bawiłam się telefonem.
- Vic? - Łagodny głos Nialla dobiegł do moich uszu. Popatrzyłam na niego oczami pełnymi łez. - Kochanie, nie płacz.
- Ona doprowadza mnie do szału. Robi wszystko żebym wyszła na idiotke.
- Nie jesteś idiotka.
- Nie chce tu być Niall. Zostawmy ich , wyjedźmy. Prosze.
- Nie moge.
- Czemu?
- Oni.. Są moją rodziną, gang to całe moje życie.
- Całe? - Wstałam i wyszłam na ulice. Trzasnęłam bramą i szłam przed siebie.
- Vic! Nie to chciałem powiedzieć!
Zignorowałam go. Dlaczego jego słowa mnie aż tak zabolały? Kocham go?
Nie wiem. Ale czuje coś do niego, coś czego nie potrafie wyjaśnić.
- Skarbie ,prosze! Nie tak to miało zabrzmieć. - Podjechał powoli autem wyrównując tempo. Szłam dalej unikając jego wzroku. Zatrzymał się i podbiegł do mnie. Chwycił mnie w talii i obrócił przodem. - Chodź, zrobimy coś szalonego.
Zaciągnął mnie do auta i odjechał z piskiem opon. Jechaliśmy dobrą godzinę kiedy zatrzymał się w lesie.
- Niall?
- Nie bój się. Chodź! - Pociągnął mnie za ręke. Biegliśmy przez las ,jak dzieci. Zatrzymaliśmy się nagle.

- O Boże, jak tu pięknie. - Rozglądałam się wokół siebie z uśmiechem.
- Uwielbiam kiedy się uśmiechasz. - Przyciągnął mnie do siebie i długo pocałował. Usiedliśmy na skałach obok spadu wody i tam spędziliśmy kilka godzin. Czułam, że się w nim zakochuje. Kiedy jesteśmy sami, jest taki wspaniały, kochany i słodki.
- Kocham Cie. - Cmoknął mnie  w policzek i spojrzał zawstydzony w ziemie.
- Ja też Cię kocham. - Spojrzał na mnie z iskierkami w oczach.
- Wracamy? Robi się zimno. - Zarzucił na mnie swoją bluzę i pomógł wstać.
- Słyszałeś? - Odwróciłam się gwałtownie do tyłu.
- Nie. Spokojnie, to pewnie wiatr. - Złapał mnie za ręke i ruszyliśmy w kierunku samochodu.
- Znowu! 
- Może jakaś sarna. Chodź. 
- NIALL UWAŻAJ! - Krzyknełam znów się odwracając.

poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Rozdział 17


- Victoria? - Drzwi od pokoju otworzyły się a Horan automatycznie ode mnie odskoczył. Podniosłam się i zobaczyłam Liama stojącego w drzwiach. - Możemy porozmawiać?
- Jasne. - Nie patrzyłam na to ze jestem bez ubrań , wyszłam zamykając delikatnie drzwi.
- Przepraszam , musiałem Cię wyciągnąć. Wiem jaki jest Niall po alkoholu. Śpij u mnie a ja pójdę na kanapę.
- Dziękuję. Ale ja wole się przespać na kanapie. Mogę Cię o coś prosić?
- Jasne.
- Dałbyś mi swoją koszulkę? Nie chce spać w salonie w bieliźnie. - Poszłam do niego i wzięłam ową część ubrania. Payne wcisnął mi również poduszkę i koc. Ułożyłam się na kanapie i z trudem zasnęłam.

***

- E! Księżniczka , wstawaj. - Zdenerwowana Pezz szturchała mnie natarczywie.
- Czego chcesz?
- Co tu robisz?
- Nie twój interes. - Przetarłam oczy i poszłam do Liama. Zapukałam delikatnie w drzwi.
- Prosze.
- Moge wejść? Do salonu zeszła Perrie. Nie chce przebywać w jej towarzystwie.
- Jasne ,wejdź. Dlaczego nie chcesz?
- Czuje ,że ona za mną nie przepada.
- Wybacz. Taka jej natura. Boi się że ktoś skrzywdzi Nialla. Może jesteśmy młodzi , ale ten chłopak przeszedł wiele w życiu. Pezz przyjaźni się z nim od piaskownicy.
- Nie skrzywdze Go. - Uśmiechnął się i razem poszliśmy do kuchni. Pomógł mi , zrobić dla wszystkich kawe.
Po śniadaniu wsiedliśmy w samochody i pojechaliśmy nad jezioro. Tam miała odbyć się dzisiejsza akcja.
- Victoria , pamiętasz co masz robić?
- Tak. Leżeć na plaży i nie ważne co by się działo , nie uciekać. - Westchnęłam , Louis siłą wepchnął mi do rąk broń.
- To na wszelki wypadek. - Siedziałam w aucie patrząc jak sie przygotowują. To smutne. Zatracili się w zabijaniu. Nie chciałabym taka być.
- Vic? - Niall usiadł obok mnie polerując broń. - Boisz się?
- Bardzo.
- Nie pozwole Cię skrzywdzić. - Cmoknął mnie w czoło i wrócił do przyjaciół.
- Chłopaki , poznajdzie Esme. - Do Harrego podeszła piękna dziewczyna uśmiechając się promiennie do każdego. Niall zawołał mnie do siebie ruchem ręki. Wsunęłam broń w spodnie i podeszłam do niego łapiąc go za rękę.
- Esme , to Niall i Victioria , Lou , Liam i Danielle , Zayn i Perrie. -Przywitaliśmy się z dziewczyną i wróciliśmy do poprzednich zajęć.
- Victoria prawda? - Podeszła siadając obok.
- Yhm.
- Niall to twój mąż?
- Co? Nie. Czemu pytasz?
- Bo jest sexowny i podoba mi się. Tylko nie mów nikomu.
- Nie jesteś z Harrym?
- Jestem. Ale to nie znaczy ze nie może podobać mi się ktoś inny.
- Jasne. - Wstałam i podeszlam do Horana.
- Coś nie tak słońce?
- Ta laska mi się nie podoba.
- Czemu? Jest urocza.
- Niall!
- No co? - Westchnęłam i poszłam do samochodu Zayna.
- Mogę?
- Jasne. - Odpalił papierosa i otworzył mi drzwi. Wsiadłam i wystawiłam nogi za szybę.
- Co Cię gryzie?
- Nic.
- Przyszłaś do gościa który z nikim nie rozmawia i o nic nie pyta. Chcesz się odizolować od Esme?
- Skąd wiesz?
- Bo mi też się ta lala nie podoba. Nie jest w typie Hazzy. - Przesiedziałam tak z Zaynem ok dwóch godzin. Rozmawialiśmy o wszystkim i o niczym. To chyba jego najbardziej z nich wszystkich lubię i szanuje. Esme cały czas śliniła się do Niallera co doprowadzało mnie do szaleństwa. Ale siedzialam z mulatem klnąc pod nosem. O 14 pojechaliśmy do knajpki niedaleko żeby coś zjeść. Nie opuszałam wozu kolegi , puki nie musieliśmy wysiąść. Odrazu podeszłam do Nialla i zajęłam miejsce w jego ramionach. Zaciągnęłam go do osobnego stolika i w spokoju zjedliśmy obiad.
- Co się z Tobą stało?
- A co się miało stać?
- Odkąd Esme przyszła jesteś jakaś inna.
- W jakim sensie inna?
- Kleisz się do mnie.
- To źle? Jak się od Ciebie odsuwam , źle. Chce być blisko też źle.
- Nie mówię że to źle. Jesteś zazdrosna?
- Nie jestem. Chodź , bo pojadą bez nas. - Wsiadłam do auta z Malikiem i pojechaliśmy w inne miejsce. Odstawiliśmy samochody a chłopaki wzieli wszystko co potrzebne.
- Esme Ci pomoże. - Louis podał jej broń a ona tylko się uśmiechnęła.
- Niby w czym?
- Plany się zmieniły. Musicie poderwać jednego z nich. - Pokazał nam zdjęcie jakiś trzech facetów.
- Którego? - Zapytała blondynka.
- Tego. - Wskazał na wysokiego mężczyzne o niebieskich oczach.
- Po co? - Lustrowałam dokładnie zdjęcie skądś go znam...
- W ten sposób odwrócicie jego uwagę. Będziecie ubrane w bikini i macie się wygrzewać na słoneczku. Bronie macie mieć schowane w torebkach. Kiedy uznacie , że macie go w garści niech jedna z was , Victoria , kichnie. Głośno kichnie.
- Zrozumiano! - Zaśmiała się dziewczyna i pobiegła do Nialla chwaląc się tym że ma broń.
- Loui , mogę Cię o coś zapytać?
- Jasne.
- Czy jeśli przetestuję broń na Esme Harry mnie zabije?
- Najprawdopodobniej tak. Nie lubisz jej?
- Nawet nie wiesz jak bardzo. - Poszłam do furgonetki chłopaków i załadowałam magazynek.
- Idę z Esme na spacer. Chciała żebym pokazał jej okolicę. - Niall cmoknął mnie w policzek. Nie odezwałam się tylko przeładowałam broń. Wycelowałam ją w tył głowy Esme i powoli naciskałam spust.
- Nie waż się nacisnąć. - Chłodny głos Zayna dotarł do moich uszu. Opuściłam broń a on rozłożył ramiona. - Chodź.
Wtuliłam się w jego tors a z moich oczy wydostało się kilka pojedynczych łez.
- On..
- No już nie płacz. Jesteś twardą babą. - Szturchnął mnie i wypuścił z objęć.

*** 5 minut przed rozpoczęciem akcji ***

Cholernie się denerwuje. Wyglądamy , aż szkoda gadać.
Leżałam na brzuchu czekając na znak od Louisa który udawał wielką miłość z Perrie. Kiedy dostałyśmy owy znak wstałam i ruszyłam do mężczyzny który rozbił się obok nas.
- Cześć piękna. - Przywitał mnie widząc że zmierzam w jego kierunku. Esme nie ruszyła się z miejsca ,idiotka.
- Cześć przystojniaku. Co tu robicie tak późno?
- Nocna impreza na plaży , dołączycie się?
- Jasne. Esme! - Dopiero kiedy ją zawołałam nieśmiało przyszła.
- Nie wstydź się maleńka. Jestem Robin. A to Zack i Ramalo. - Przywitali nas ciepłym uściskiem. Nie wydają się na przestępców. Do 21 siedzieliśmy z nimi grzecznie , potem zrobiło się nie ciekawie. Pozwalali sobie na zbyt wiele. Robin wziął mnie siłą na kolanach i gładził delikatnie moje udo w międzyczasie pijąc kolejne piwo.
- Robin , powiesz mi coś?
- Oczywiście skarbie. - Był pijany. Bardzo dobrze.
- Jesteś przestępcą?
- Jasne, że tak. Wiesz jest taki gang który na mnie poluje.. Haha zabawne.
- Jaki? 
- One Direction. 
- Oh. 
- Znasz ich? - Spojrzałam na Louisa. Kolejny znak. Wstałam i wyciągnęłam broń z torebki. Wymierzyłam ją w czoło mężczyzny i patrzyłam co chwile na Louisa. Dlaczego do cholery nikt nie idzie nam z pomoca?! Ręka zaczęła mi drżeć ze strachu. Spojrzałam na przerażoną Esme. Co się do cholery dzieje?
Louis stał z Pezz nieruchomo , jakby czekał na to co zrobie. Zayn powolnym krokiem podszedł do mnie i objął w pasie.
- Witaj. Kope lat pijaku. - Zwrócił się do Robina.
- Zayn. Witaj. Twoja żona roztrzaska mi za chwilę łeb?
- Nie , ja to zrobię teraz. - Wyciągnął broń i strzelił. Pisnęlam zakrywając twarz rękoma. Poczułam coś mokrego na swoim ciele. Spojrzalam na nie. Całe było splamione krwią. Rozpłakałam się wtulając w Zayna.
- No już. Nie płacz. - Podniósł mnie i zaniósł do furgonetki. Esme wsiadła razem ze mną i odjechaliśmy w pośpiechu.

czwartek, 3 kwietnia 2014

Rozdział 16

Rozdział dedykuję  WSZYSTKIM osobom ,które nie miło zwróciły się do mnie.
Dla tych , którzy nie wierzyli. 


Krzyknęłam gdy na kanapie zobaczyłam siedzacego Nialla. 
- Co on tu robi? 
- Przyszedł mnie zmienić. Trzymaj się słonko. - Loczek cmoknął mnie w policzek i wyszedł. 
- Niall ja...
- Nic nie mów. Szykuj się do pracy. - Wstałam i poszłam do łazienki. Po 30 minutach wyszłam. Czekała na mnie gorąca kawa i uśmiechnięty Niall.
- Nie jesteś zły?
- Nie. Wiem że jest to dla Ciebie trudna sytuacja. Ale wiem, że się zaklimatyzujesz.
- Nie chce.
- Vic. Prosze. - Wyciągnął rękę w moim kierunku. Niepewnie ją złapałam. Przyciągnął mnie do siebie i czule przytulił. Staliśmy tak chwile wsłuchując się w swoje oddechy. Pobiegłam się ubrać i blondyn odwiózł mnie pod restauracje.

*** 

- Wsiadaj. - Harry poważnym głosem wręcz mi rozkazał wsiąść do auta. Na tylnym siedzeniu był Zayn z bronią w ręku. Coś jest nie tak.
- Hazz co się dzieje?
- Nasi informatorzy donieśli, że Drake wysłał po całym mieście szpiegów. Nie jesteś bezpieczna.
Ruszyliśmy i po kilku minutach staliśmy pod niewielkim ale bardzo dobrze ogrodzonym domem.
- Co tu robimy?
- Będziesz tu chroniona. - Kiwnęłam głową i wysiedliśmy. Harry złapał mnie w talii i ruszyliśmy do drzwi wejściowych. Kiedy znaleźliśmy się w środku odsunął się ode mnie automatycznie.
- Martwiłem się. - Niall przytulił mnie od tyłu i oparł brode na moim barku.
- Nie musiałeś. - Uśmiechnęłam się i usiadłam na niewygodnym fotelu.
- Dziś mamy akcje. - Liam wszedł do "salonu" polerując broń. - Zostanie z Tobą Niall i Perrie.
- Co!? - Krzyknęłam równo z dziewczyną.
- Nie ma mowy! Nie zostane!
- Chcesz jej bezpieczeństwa Niall? - Potwierdził kiwnięciem głowy.
- Zostajesz. - Westchnął i podniósł mnie , sadzając sobie na kolanach.
- Idźcie się przygotować. Zaczynamy za godzine. - Wszyscy opuścili pokój. Zostałam sam na sam z Niallem.
- Victoria , mogę Ci zadać pytanie?
- Tak.
- Dlaczego właśnie ja?
- Nie rozumiem. - Moje źrenice powiększyły się ze strachu. Co mam mu odpowiedzieć? Ze wcale nie chce z nim siedzieć? Nic do niego nie czuje? Jest mi obojętny? Boje się..
- Dlaczego odrazu nie uciekłaś? Dlaczego nie zostałaś z Drake'm..
- Nie wiem. Naprawdę nie wiem. Czemu pytasz?
- Bo jesteś tak piękną dziewczyną , inteligentną a trzymasz się takiego idioty jak ja.
- Nie jesteś idiotą. Sprawiłeś że chce się Ciebie trzymać. - Zbliżył się i złączył delikatnie nasze usta. Ten pocałunek.. Nie był normalny. Nie był taki jak z Jusem. W tym było tyle czułości , uczucia , delikatności.
Przekręcił mnie tak ,abym siedziała na nim okrakiem. Złapał mnie delikatnie za pośladki i przysunął bliżej. Objęłam jego szyje rękami i oddałam się pocałunkowi.
- Ykhym. - Chrząknięcie Perrie odsunęło nas od siebie. Oblizał sexownie usta po czym spojrzał na dziewczynę. - Miałeś jej pilnować.
- A co ja niby robie?
- Ruchasz ją na fotelu? - Zdjął mnie z siebie i podszedł do niej. Jednym ruchem przytknął do ściany i złapał za szyje.
- Wyrażaj się do mnie z szacunkiem albo tego pożałujesz.
- Zayn Ci tego nie daruje.
- Czyżby? Mógłbym Cię przelecieć a on nie odezwałby się słowem. - Dziewczyna zamilkła. Puścił ją a ona odrazu pobiegła do łazienki.
- Niall Ty...
- Cicho. - Cmoknął mnie w policzek i poszedł do kuchni.

* 4 godziny później * 

- Wróciliśmy! - Wesoły Liam wszedł do salonu z piwem w ręku.
- I co? Jak było? No mówicie! - Podekscytowany Niall potrząsał pijanym Liamem.
- Zostaw Go. Nic Ci nie powie jest pijany. Wszystko się udało. Drake stracił jedną posiadłość , stu ludzi i cztery samochody z bronią. - Otworzyłam lekko usta nie wiedząc co zrobić. 
Chłopaki pojechali po pizze i cały wieczór spędziliśmy przy wódce , piwie , pizzy i głośnej muzyce. Ok 1 w nocy każdy był ledwo żywy. 
Niall zaciągnął mnie do jednego z pokojów. Namiętne pocałunki i alkohol sprawiły, ze chwile po wejściu byliśmy już tylko w bieliźnie. Błądził rękoma po moim ciele. Zatrzymał się kiedy dotknął mojej kobiecości.
- Niall nie. - Odsunęłam jego rękę. 
- Prosze. - Wyszeptał prawie niesłyszalnie. Jego palec delikatnie przejechał po mojej bieliźnie.
- Przestań. - Chcialam wstać ale jego silne ramie oplatało moje ciało. Zaczęłam się bać. Jesteśmy pijani on jest nieobliczalny. Pomocy...


Chciałam wam powiedzieć , że te wasze chamskie komentarze nie zrobiły na mnie wrażenia , ale pokazały jak bardzo "inteligentne" jesteście.
Nie zrozumiałyście tego co chciałam powiedzieć. 
CHODZIŁO O TO ŻE :
Nie mam weny do TEGO bloga. Nie wczułam się w niego i nie mam w ogóle pomysłów.

NAPISANIE TEGO ROZDZIAŁU ZAJĘŁO MI PONAD TYDZIEŃ.
Mam nadzieje że to docenicie.

poniedziałek, 24 marca 2014

WAŻNE


Bardzo " miło " zareagowaliście na trzeciego bloga.
Nie pisze na tym nic , ponieważ nie mam pomysłów. Straciłam kompletnie do niego wene. Myśle nawet nad usunięciem go. 
Proszę , zrozumcie mnie. Zero pomysłów na chociażby dwa zdania co mogłoby się stać dalej. 

P R Z E P R A S Z A M


czwartek, 13 marca 2014

NIESPODZIANKA

Niespodzianka! 

Zapowiadałam wam wcześniej, że założę trzeciego bloga , i oto jest!


Jest to blog o całkiem innej tematyce i z innimi bohaterami.
Mam nadzieje ze go zaakceptujecie i będziecie czytać.

Kocham was ♥♥

piątek, 7 marca 2014

Rozdział 15


- Spokojnie mała , nie pozwolimy Cię skrzywdzić. - Przyciągną mnie do siebie i przytulił. Mocno i czule.
- Niall boje się. 
- Nie musisz. Obronie Cię. Dziś zostaniesz na noc u Pezz. - Pokiwałam głową i poszliśmy do salonu. Ok 21 wszyscy poszli do domu. Zostałam tylko ja i piękna blondynka. Siedziałam na kanapie oglądając jakiś denny film. Perrie zajmowała się piłowaniem paznokci na fotelu nie zwracają uwagi na telewizor i na mnie.
- Kochasz Go? 
- Ymm , słucham?
- Kochasz Nialla?
- Ja.. Nie wiem.. Nie patrzę na niego jak na kogoś kto mógłby być moim partnerem. 
- Więc dlaczego przyczepiłaś się do niego jak rzep do psiego ogona? - Wyprostowała się i odłożyła pilniczek.
- JA SIĘ DO NIEGO PRZYCZEPIŁAM!? Ja wcale nie chce tu być! Chce już wrócić do domu i zapomnieć o was wszystkich! - Wstałam i wyszłam trzaskając drzwiami. Mimo wielkiego bólu przeskoczyłam przez płot gdyż brama była zamknięta. Zimno trochę. Udałam się do hotelu w którym mieszkałam uważnie rozglądając się czy Justin mnie nie śledzi. Gdy zbliżałam się do tej uliczki , w której pierwszy raz spotkałam Nialla moje serce zabiło mocniej.
- Mmm. Patrzcie Jaka piękna... - Głos mulata dotarł do mnie aż z końca ulicy. Oni tu są.. Dlaczego.. Ale.. 
Miliony pytań przelatywało przez moją głowę. Odwróciłam głowę w innym kierunku kiedy się do nich zbliżałam. Przyśpieszyłam , ale stało się tak jak kiedyś. Otoczyli mnie a Niall wyłonił się zza rogu.
- Czekajcie! - Krzykną gdy Louis złapał mnie za pośladki. - To Victoria! - Chłopak automatycznie się ode mnie odsuneli.
- Kazaliśmy Ci zostać z Perrie!
- Nie , nie zostane ani z nią ani z wami. Nie chce mieć z wami nic wspólnego! Chce już wrócić do Polski i zapomnieć o tym co się tu stało! - Wykrzyczałam im prosto w twarz i poszłam dalej. 
- Zostaw. - Wkurzony Niall chciał ruszyć za mną, ale został zatrzymany. Kilka metrów od nich wyciągnęłam papierosa i zapaliłam pozwalając aby emocje zapanowały nad moim ciałem. Łzy spłynęły mi po policzku a ja kolejny raz się zaciągnęłam.  Nienawidzę ich , nienawidzę za to że tak bardzo zmienili moje życie!
Kiedy dotarłam do budynku wzięłam klucz i pobiegłam do pokoju , rzucając się na łóżko. Fala łez wypłynęłą z moich oczu. Gdy już ze złości miałam rzucać poduszką w ściane rozległo się pukanie do drzwi. Otarłam rękawem oczy i wstałam.. Przed drzwiami stał zdenerwowany Harry. Bez słowa wszedł do pokoju bez słowa stając obok łóżka.
- Jasne, wejdź. - Powiedziałam z sarkazmem i zamknęłam drzwi.
- Dlaczego mu to robisz? - Wysyczał przez zęby.
- Co robie komu?
- Dajesz mu nadzieje , a potem uciekasz. Bawisz się jego uczuciami!
- Nie! Ja wogóle tego nie chciałam! Nie chciałam tu być , poznawać was ani Drake'a. Chciałam żyć normalnie.
- Ale nie będziesz. Poznałaś nasz gang , Drake'a , wkręciłaś się w to.
- Harry obiecuję że nikomu nie powiem. Zapomne o was.
- Vic , nie rozumiesz. W gangach są pewne zasady , te zasady również dotyczą dziewczyn. Tamtej nocy , Niall cię uratował , prawda? 
- Tak.
- Własnie , tamtej nocy stałaś się jego. 
- "Jego"? - Usiadłam na łóżku. Powoli przestaje rozumieć co się dzieje wokół mnie.
- Tak. Zostałaś wprowadzona w gang i musisz trzymać się zasad.
- Ale ja nie chce!
- Musisz.
- Nic nie musze! - Wstałam i poszłam do łazienki. Szybka kąpiel , zmywanie makijażu , suszenie włosów i ubrana w piżamkę wyszłam aby się położyć. Pisnęłam gdy zobaczyłąm Harrego siedzącego na kanapie.
- Zaskoczona? - Uśmiechną się unosząc brew.
- Idź sobie.. - Splotłam ręce na piersi tupiąc cicho nogą w ziemie. 
- Victoria.. Nie jesteś dzieckiem. Drake na Ciebie poluje , Niall powiedział że cały czas ktoś z Tobą będzie.
- Nie możesz.. - Spojrzałam na drzwi.
- Nie. Śpij. Jutro odwioze Cię do pracy. - Rozsiadł się i wyją telefon wpatrując się w niego. Westchnęłam głosno i schowałam się w kołdrze. 
- Wstawaj... No wstań wreszcie bo się do pracy spóźnisz! - Zachrypnięty głos Harrego dotarł do moich uszu. 
- Już.. Już wstaje. - Wymamrotałam i podparłam się na łokciach. 
Krzyknęłam gdy zobobaczyłam że na kanapie siedzi...


I JEST ♥ 
PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO CZEKALIŚCIE ALE MAM PROBLEMY I DO TEGO BRAK WENY I WGL.
PODOBA SIĘ? 
ZOSTAW KOMENTARZ!